Pani Book

  • Home
  • About
  • Theme
  • Design
  • Tutorial
  • Freebies
  • Photography
  • Download Theme

Ads

MICHAL VIEWEGH, EKOŻONA, EKOMĄŻ

03:41 Leave a Comment
Komedia małżeńska, czyli Adama i Ewy kłopoty w raju
Co się wydarzy, kiedy Sinobrody spotka na swojej drodze Kopciuszka? Morderstwo?  Nie, małżeństwo. We współczesnej baśni, czyli „Ekożonie”, a także w jej kontynuacji i jednocześnie uzupełnieniu, czyli „Ekomężu”, Michal Viewegh odpowiada na pytanie, którym w dzieciństwie doprowadzałam swoich rodziców do szewskiej pasji: i co było dalej? Bo mnie nigdy nie wystarczało „i żyli długo i szczęśliwie”. A Viewegh zaspokoił moją ciekawość. Do syta.

Piękny, sławny i bogaty książę Mojmir poślubia nieśmiałego Kopciuszka – córkę woźnicy, Hedvikę. A właściwie znany (także ze swojego rozbuchanego życia towarzyskiego) pisarz, kierowany wewnętrznym głosem (krzyczącym: przeleć ją!), bierze sobie za żonę zahukaną i bujającą w obłokach bibliotekarkę, bo – jak wiadomo – „naiwne pragnienie raju czyni z kobiety łatwą zdobycz”. Albo inaczej: nieśmiała i romantyczna bibliotekarka wychodzi za mąż za uznanego pisarza, z tym że „być może myślała, że chodzi jej o Mojmira, lecz jej jajniki tak naprawdę interesowały wyłącznie jego DNA”, bo marzył jej się domek z ogródkiem i trójka dzieci, a Mojmir „sądził, że troje dzieci to za dużo, ale poza tym był tą wizją oczarowany”. No, a potem żyli długo i szczęśliwie. A co było dalej? Otóż to...

Właśnie od tego tak naprawdę zaczyna się „Ekożona”. Pierwsze chwile małżeńskiego raju są tak krótkie jak liczba stron, na których zostały opisane. Bo z czasem zaczynają pojawiać się schody, i to o coraz wyższych stopniach trudności. Finezyjna poezja miodowego (i to niejednego) miesiąca zamienia się coraz bardziej w ciężkostrawną prozę życia. Zwłaszcza kiedy Mojmir – wierzący, że poślubił kobietę, która „jest wierna, sika na siedząco i nie uważa ciepłego obiadu z dwóch dań za drobnomieszczański przeżytek” – odkrywa, że Hedvika coraz szybciej (i skuteczniej) oddala się od niego, oddając nowej namiętności – ekożyciu. Problem w tym, że jej pasja doprowadza go do szewskiej pasji. Trochę irytujące, prawda? Z kolei Hedvika – która wykonała plan: usidlić, rozmnożyć się i wyzerować konto – postanowiła odstawić męża na boczny tor. Zresztą, jakiego męża? Raczej „homo erectus” (i to w podwójnym tego drugiego słowa znaczeniu) w marynarce od Armaniego, gdzie „na zewnątrz bicepsy i tricepsy, a pod spodem deprexolet i diazepan”. Także irytujące, czyż nie? Bo u Viewegha wszyscy są irytujący do granic możliwości. I o to właśnie chodzi. Ostrze satyry u autora „Ekożony” to miecz obosieczny – po równo tnie tak jedną, jak i drugą stronę, co ciekawe – przy udziale narratora, którym jest mieszkająca z Mojmirem i Hedviką (i to od siedmiu lat!) doula. Oczywiście, również irytująca.

„Ekożonę” czyta się jak współczesną – także pod względem językowym – baśń, w której Sinobrody zabija w swojej żonie indywidualność i niezależność, a Kopciuszek (a tak naprawdę Śpiąca Królewna) po przebudzeniu okazuje się sprytną i wyrachowaną femme fatale, która nie da sobie w kaszę dmuchać. To znaczy – jak na ekożonę przystało – w biokaszę. Współczujemy raz jemu, raz jej, a jednocześnie tak jedno, jak i drugie doprowadza nas do białej gorączki. Viewegh swobodnie, ale przede wszystkim przewrotnie, żongluje stereotypami na temat obojga płci, a czeski humor – dzięki doskonałemu tłumaczeniu – skrzy się raz po raz i wybrzmiewa, jak należy. Bo autor uderza zarówno w mizoginistycznych troglodytów, jak i w feminazistki, a także w kuriozalne trendy w stylu życia, a na końcu także w samego siebie. A że głowę ma Viewegh nie od parady, język zaś cięty i giętki, otrzymujemy smakowitą przypowiastkę, doprawioną pieprznym humorem, gdzie co jakiś czas zazgrzyta nam między zębami gorzkie ziarno prawdy. A właściwie cały ich worek. Ale myli się ten, kto sądzi, że „Ekożona” to kolejna lekka, łatwa i przyjemna wariacja na temat „wojny damsko-męskiej”. Pod humorystyczną opowieścią kryje się wnikliwa i głęboka refleksja na temat relacji w związku, gdzie z jednej strony musimy się wyrzec siebie dla drugiej osoby, a z drugiej żądamy, żeby to ona właśnie wyrzekła się siebie dla nas; chcemy dominować i być zdominowanym. I jak to wszystko pogodzić? „Jedzie pani w złą stronę. Życie jest w tamtym kierunku” – krzyczy Mojmir do Hedviki podczas ich pierwszego spotkania. Problem w tym, że z czasem dla każdego z nich kierunek życia zaczyna oznaczać coś zupełnie innego i niekoniecznie biegnie w tę samą stronę. I dlatego czasami te pociągi życiowe się rozjeżdżają.

Kontynuacją i niejako uzupełnieniem „Ekożony” jest „Ekomąż”, który przedstawia losy naszego Sinobrodego, Kopciuszka i nieodłącznej douli-narratorki, po tym jak „falliczne prosię” i „poligamiczne bydlę”, czyli Mojmir, doznaje pęknięcia aorty. I to zaraz po pięćdziesiątych urodzinach. Oczywiście na oczach licznej publiczności, bo na inną scenerię nie pozwoliłoby jego wybujałe ego. Umiera, ale tylko na chwilę. Ale to wystarczy, żeby doznał olśnienia, a właściwie zweryfikował swój zaciekły racjonalizm w obliczu spraw ostatecznych. „Żyje, ale życie, które znał, najwyraźniej się skończyło”. Na dodatek złości się, bo „wie, że właśnie wrócił z miejsc, z których według światopoglądu nie ma powrotu” i zastanawia się, dlaczego „Bóg, ta sadystyczna świnia, bez jakiegokolwiek wcześniejszego ostrzeżenia karze go od razu tak surowo”. Tym bardziej, że w żadnego Boga przecież nie wierzy. Ze zdumieniem, ale i rozbawieniem obserwujemy przemianę Mojmira z sarkastycznego agnostyka w pokornego gnostyka. „Szowinistyczna świnia, którą dopiero choroba potrafiła zmienić na powrót w człowieka” przechodzi swoistą reinkarnację. I to za życia. Zmienia się także środek ciężkości opisywanych zagadnień. I tak jak w „Ekożonie” nacisk położony jest na relacje damsko-męskie, tak w „Ekomężu” autor przejmuje – mimo narratora w trzeciej osobie, którym nadal jest doula – perspektywę Mojmira. To, co chyba najbardziej uderza, to zmiana postrzegania płci przeciwnej przez naczelnego „uwodziciela literatury czeskiej”, który nieoczekiwanie dla siebie samego odkrywa, że kobieta nie składa się wyłącznie z pośladków i biustu, a bardziej pociąga go to, czego do tej pory nie dostrzegał, bo nie mierzył aż tak wysoko, czyli kobieca… głowa. Oczywiście rzutuje to także na jego związek z Hedviką, ale obecna relacja jest zdecydowanie inna niż ta, która śledziliśmy w „Ekożonie”, zwłaszcza że nasz zatwardziały racjonalista i butny mizogin zamienia się w… ekomęża. Ton kontynuacji „Ekożony” – mimo wciąż obecnego Vieweghowskiego humoru – trochę się jednak zmienia. Poważniejemy razem z Mojmirem. I chociaż nadal uśmiechamy się do jego sarkastycznych uwag i celnych ripost, to zdajemy sobie sprawę z tego, że dotykają one spraw najważniejszych, o jakich myślenie zwykle odkładamy na później. „Wojna damsko-męska” schodzi na dalszy plan w obliczu „wyrafinowanego sadystycznego dowcipu samego Stwórcy”, którym chyba można nazwać całe nasze życie.

 „Ekożonę” i „Ekomęża” doradzam czytać w parze. Dlatego, że zarówno pierwsza, jak i druga książka czytana w pojedynkę nie da pełnego obrazu tego, co chce nam Viewegh tak naprawdę powiedzieć. A mówi sporo, jeśli tylko umiemy czytać między (dowcipnymi i przewrotnymi) wierszami. I bardzo się cieszę, że moja znajomość z panem Vieweghiem przed lekturą „Ekomałżonków” opierała się na wiedzy, że to autor „Wychowania panien w Czechach” i zasłyszanej od Mariusza Szczygła historii o pewnym pisarzu celebrycie. Dlaczego? Ano dlatego, że ci, którzy znają dobrze Viewegha (i to głównie z pism plotkarskich), będą się doszukiwać w tych książkach przede wszystkim tego, na ile autor przeniósł do powieści wątki autobiograficzne. A że ja żadnej czeskiej prasy plotkarskiej nigdy nie przeglądałam, nic nie rozpraszało mojej uwagi ani tym bardziej nie zaburzało czytania, pewnie dlatego postrzegam obie powieści jako lektury niezwykle uniwersalne, a jednocześnie bardzo na czasie. „Małżeństwo to opium ludzkości” – mówi Mojmir. Jak widać, także dla pisarzy.

Zarówno „Ekożona”, jak i „Ekomąż” to lektura, której na pewno nie polecam fanatycznym wielbicielom poradników pod hasłem „Mężczyźni są z Marsa, kobiety z Wenus, a kartofle z piwnicy”, czyli zbioru porad, jak zaciągnąć kobietę do łóżka, a mężczyznę przed ołtarz. Szczerze za to rekomenduję Viewegha jako doskonałą odtrutkę na zatrucie kompendiami powyższej „wiedzy”. Po Vieweghu nic was nie będzie bolało. Oprócz głowy – od myślenia – i brzucha – od śmiechu. A jeśli zatruje was myśleniem i dobrym humorem, to… tylko mu pogratulować!

TYTUŁ:„EKOŻONA”, „EKOMĄŻ”
AUTOR: MICHAL VIEWEGH
PRZEKŁAD: MIROSŁAW ŚMIGIELSKI
WYDAWNICTWO: STARA SZKOŁA
ROK WYDANIA:  2017


Recenzja dla
 Szuflada.net




SHARE US →
Tweet
0

About the Author

Szymon Konkol

Author & Editor

Sleek Theme is officially developed by Templatezy Team. We published High quality Blogger Templates with Awesome Design for blogspot lovers.The very first Blogger Templates Company where you will find Responsive Design Templates.

Previous PostStarszy post Strona główna

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Labels

Popular Posts

  • IRIT AMIEL, ŻYCIE. TYTUŁ TYMCZASOWY
    Życie. Do trzech razy sztuka Najplastyczniejszym opisem chleba jest opis głodu  – pisał Tadeusz Różewicz. Po przeczytaniu książki  Irit Amie...
  • MARIE BENEDICT, PANI EINSTEIN
    Einstein był(a) kobietą Kopernik – mimo tego, co usłyszeliśmy w „Seksmisji” – nie był kobietą. A Einstein? Marie Benedict twierdzi, że tak....
  • S. K. TREMAYNE, BLIŹNIĘTA Z LODU
    Strach ma wielkie oczekiwania Niełatwo mnie przestraszyć. Ostatnim autorem, któremu się to naprawdę udało, był Johan Theorin, którego „Nocna...
  • MAGDALENA KNEDLER, DZIEWCZYNA Z DALEKA
    Kobieta na zakręcie historii Gdybym jakimś cudem znów znalazła się w szkole średniej, a Magdalena Knedler była moją nauczycielką historii, b...
  • MICHAL VIEWEGH, EKOŻONA, EKOMĄŻ
    Komedia małżeńska, czyli Adama i Ewy kłopoty w raju Co się wydarzy, kiedy Sinobrody spotka na swojej drodze Kopciuszka? Morderstwo?  Nie, ma...
  • C.D. PAYNE, BUNTOWNICZA MŁODOŚĆ. DZIENNIK NICKA TWISPA
    Dzienniki zakrapiane seksem i cukrem Tej książki nie polecam następującym osobom: ponurakom, sztywniakom i… będącym na diecie. A także tym, ...
  • STRACH DAWKUJĘ SOBIE REGULARNIE - rozmowa z Jozefem Kariką, autorem "Strachu"
    Co wzbudza strach w autorze „Strachu”? Strach jest zdrowy. Oczywiście jeśli występuje z umiarem. Dlatego regularnie go sobie dawkuję. Każdy ...
  • JOZEF KARIKA, STRACH
    Raz, dwa, trzy – giniesz ty! Zapomnijcie o skandynawskich kryminałach, amerykańskich thrillerach, nawet o samym Stephenie Kingu. Słowacki „S...
  • FLIRTUJĘ Z POPKULTURĄ - rozmowa z Miroslavem Pechem, autorem "Uczniów Cobaina"
    Nie żałuje Pan, że nie został gwiazdą rocka? To chyba bardziej cool niż bycie pisarzem, prawda? Nikt przecież nie wiesza sobie plakatów pisa...
  • OTA PAVEL, PUCHAR OD PANA BOGA
    Ewangelia według Pavla Lubię sport. Pod warunkiem, że go nie uprawiam i nie oglądam. I nawet Ota Pavel mnie do niego nie przekona. Tyle że w...

Advertisement

O AUTORCE

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit. Tum mihi Piso: Quid ergo? Tecum optime, deinde etiam cum mediocri amico. Quasi vero, inquit, perpetua oratio rhetorum solum, non etiam philosophorum sit. Etenim semper illud extra est, quod arte comprehenditur. Hoc loco tenere se Triarius non potuit. Ille enim occurrentia nescio...

Czytaj więcej...

Advertisment

FlatBook

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit. Vestibulum rhoncus vehicula tortor, vel cursus elit. Donec nec nisl felis. Pellentesque ultrices sem sit amet eros interdum, id elementum nisi ermentum.Vestibulum rhoncus vehicula tortor, vel cursus elit. Donec nec nisl felis. Pellentesque ultrices sem sit amet eros interdum, id elementum nisi fermentum.


soratemplate@gmail.com

Advertisement

Projekt i realizacja: Szymon Konkol dla Kariny Bonowicz

Follow Us


  • Home
  • Features
  • _Multi Dropdown
  • __Dropdown 1
  • __Dropdown 2
  • _ShortCodes
  • _SiteMap
  • _Error Page
  • Documentation
  • Download This Template

Label

Recent

Contact Us

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Social Counter

  • facebook count=3.5k;
    Followers
  • twitter count=1.7k;
    Followers
  • gplus count=735;
    Followers
  • youtube count=2.8k;
    Followers
  • pinterest count=524;
    Followers
  • dribbble count=7.3m;
    Followers
  • instagram count=849;
    Followers
  • rss count=286;
    Followers
Home Ads

Welcome To SoraBook

You can use this area to describe the Books and your blog. . This responsive template is ideal for posting many types of digital products such as e-books, audio CDs, DVDs, paintings, photographs or any form of digital art or products.

Designed By: Templatezy | Distributed By Gooyaabi Templates